W małym, spokojnym miasteczku żyje sobie razem z żoną Lester Nygaard. Jest
to cichy sprzedawca ubezpieczeń. Jego życie jest nudne i poukładane... aż
spotyka tajemniczego mężczyznę, któremu opowiada o kłopotach z dawnym kolegą ze
szkoły. Jakiś czas później policjanci znajdują ciało. Owym zamordowanym jest
właśnie sprawiający problemy znajomy. Od tego momentu sprawy zaczynają się
komplikować.
~*~
Jeszcze kilka tygodni temu nie miałam najmniejszego pojęcia czym jest "Fargo".
Jednak w internecie ciągle natykałam się na bardzo pochlebne komentarze. No i
gra tam Martin Freeman! To przechyliło szalę. Obejrzałam serial.
Jest to 10-cio odcinkowa opowieść, w której morderstwa grają główną rolę.
Już od pierwszych momentów, w których mamy zapewnienie, iż serial jest na
faktach, nie można oderwać się od ekranu. Przebieg akcji powodował, że robiłam
coraz większe oczy ze zdziwienia. Przyznaję, że dałam się wciągnąć w grę, jaką
stworzył ten serial i przez kilka pierwszych odcinków dawałam wiarę, że mogą to
być prawdziwe zdarzenia. Jednak im dalej tym bardziej powtarzałam sobie, że
wszystko co oglądam to fikcja! Inaczej nigdy bym już z domu nie wyszła
obawiając się o swoje życie. Na szczęście pojawiają się sceny, które pomimo
zapewnień o prawdziwości na początku każdego epizodu, sprowadzają nas na ziemię
swoim absurdem.
Serial jest fantastyczny. Seria niefortunnych zdarzeń, nieporozumienia,
niedomówienia i zbiegi okoliczności a wszystko to w bardzo groteskowym i
przerysowanym świetle. Mi osobiście wielką przyjemność sprawiało patrzenie się
na Billy'ego Boba Thorntona. Ze swoim czarującym uśmiechem, wspaniałym głosem
oraz poczuciem humoru chodzi i morduje połowę miasteczka. Nie da się go nie
lubić! Inne zaś miałam odczucia wobec postaci granej przez Freemana. Lester
Nygaard, w którego się wciela, wzbudzał u mnie niechęć i odrazę. Aczkolwiek
trudno mi było nie zauważyć jego wspaniałych zdolności aktorskich. To jak sobie
radzi z mimiką i gestykulacją powala! Dlatego w ogóle nie dziwi mnie, że obaj
panowie dostali nominacje do tegorocznych nagród EMMY w kategorii najlepszego
aktora mini-serialu lub filmu telewizyjnego.
Warto też wspomnieć o wspaniały soundtracku, który umila nam oglądanie. Na
prawdę słuchałam go z wielką radością i sprawiał mi przyjemność. Co prawda
wywoływał u mnie jakieś inne emocje niż te związane z morderstwami, ale mi to
nie przeszkadza.
Sharllot

COMMENTS