W przerwie pomiędzy pierwszą a drugą częścią serialu Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D., został nam zaprezentowany umilacz (żeby lepiej nam się czekało wiele tygodni po zaskakującym cliffhangerze z odcinka). Dlatego pojawił się serial, opowiadające losy Peggy Carter- ukochanej Kapitana Ameryki, którą mogliśmy oglądać w dwóch poświęconych jemu filmach. Bardzo ucieszył mnie ten pomysł. W końcu każda okazja, by usłyszeć o Kapitanie, to dobra okazja.

Peggy Carter, po swoich przygodach wojennych, pracuje w SSR(Strategic Scientific Reserve). Nie jest to jednak takie sielankowe. Przestała być potrzebna, nikt nie patrzy na nią jak na żołnierza czy szpiega. Raczej jest kobietą od kawy i lunchu. To jej nie odpowiada. Dlatego postanawia pomóc Howardowi Starkowi w oczyszczeniu jego imienia i prowadzi swoje tajne śledztwo, razem z pomocnikiem Howarda- Jarvisem. Szybko wpadają w śmiertelne kłopoty. Dodatkowo koledzy z SSR szybko wpadają na trop tajemniczej kobiety, pomagającej Starkowi. Wszytko to dodatkowo jest otoczone chmurą pamięci po Kapitanie, który zaginął rok wcześniej. Mamy słuchowiska o przygodach bohatera narodu, wspomnienia, w których widzimy sceny z First Avengers. Steve Rogers jest cały czas obecny. Idealnie dla mnie! 


Peggy trafiła do bardzo wąskiego grona kobiet, które lubię i szanuje. Jest wojownicza, zaradna a zarazem kobieca. Ale trzeba przyznać, że to jednak Jarvis skradł moje serce. Dystyngowany Anglik, który dla swojego pana zrobi wszystko (oczywiście, jeżeli nie przeszkodzi to wrócić o normalnej porze do żony). Mogłabym mieć serial, w którym byłby jedynie James D'Arcy. Samego Howarda Starka jest niewiele, ale wystarcza. Bardzo polubiłam też agentów Thomsona i Sousa. Do tego wszystkiego fantastyczne stroje, klimat lat czterdziestych, odpowiednia muzyka. Na prawdę fajnie się to ogląda. Jak dla mnie, to nawet lepiej niż Agents of S.H.I.E.L.D..

Czy będzie sezon 2 na razie nie wiadomo. Mam cichą nadzieję, że się doczekamy. Może pokażą nam początki kształtowania się S.H.I.E.L.D.. Może coś więcej odnośnie bohaterów, którzy zostali nam pokazani na sam koniec (który mnie zaskoczył i ucieszył). Potencjał jest. Wydaje mi się, że trochę został zmarnowany w ostatnim odcinku, ale zostawił drzwi otwarte do kolejnej serii. Więc nie zostaje nam nic innego, jak czekać.

Sharllot